2009-12-21 Dwanaście miesięcy w uczuciach - KŁÓTNIA"

21 grudnia - do świąt tuż, tuż - dwa kwadranse przed godziną 12 przyszły do nas 4-latki z przedszkola nr 1. Spotkaliśmy się, by przy pomocy książki porozmawiać i pomalować o kłótni. Pomocą nam były "Rady nie od parady". Dzieci posłuchały, porysowały i były bardzo dzielne, jak na swój młody wiek. Wiedziały, co znaczy kłócić się i że nie jest to przyjemne. Narysowana ciemną kredką kłótnia miała pochmurną twarz. W zasadzie jednak przedszkolakom temat nie przeszkadzał w twórczości radosnej. Skończyło się na motywach świątecznych Najważniejsze jest jednak to, że tego samego dnia, 21 grudnia, zapisaliśmy nową czytelniczkę z tejże grupy. Przyszła specjalnie z rodzicami. Zapraszamy resztę do "naszej paki".

Agata Kosiak

2009-12-17 Konkurs "Ksiądz Jan Twardowski - wiersze z biedronką" z cyklu "Dialog z różnymi kulturami - poznajmy się w poezji" w Biblusiu.

17 grudnia, o godzinie 17.00, odbył się pierwszy w ramach cyklu "Dialog z różnymi kulturami - poznajmy się w poezji" konkurs poezji ks. Jana Twardowskiego "Ksiądz Jan Twardowski - wiersze z biedronką".

Cykl spotkań z poezją ma - w zamyśle - przybliżać młodzieży twórczość współczesnych autorów wywodzących się z różnych kręgów kulturowych. Zaczęliśmy od najbliższego nam - polskiego poety - księdza Jana Twardowskiego. Ksiądz poeta nazywany jest "księdzem od biedronki" z racji swego umiłowania przyrody - stąd tytuł naszego pierwszego spotkania. Dlaczego właśnie ten twórca? Jego wiersze wydały się nam - nie boję się patosu - piękne w swojej szlachetnej prostocie; wyjaśniające sprawy człowiecze w sposób urokliwy, celny i przystępny.

W jury zasiadły: Agata Wojtkowiak, jako przewodnicząca - bibliotekarz, Elżbieta Bielska-Kajzer - polonistka oraz Małgorzata Tatuśko - plastyczka.

Jury postanowiło przyznać:
I miejsce oraz nagrodę odtwarzacz Mp-4 i FlashDrive o wartości 300zł
Alicji Bielachowicz z kl.VI SP nr 8,

II miejsce oraz książki wydawnictwa National Geographic o wartości 200zł
Michałowi Horelikowi z kl.VI SP nr 8,

III miejsce oraz encyklopedię wydawnictwa National Geographic o wartości 100zł
Paulinie Jaworskiej z kl.V SP nr8.

Dziękujemy i serdecznie gratulujemy laureatom, wyróżnionyym specjalnie przez jury oraz wszystkim uczestnikom konkursu za mile spędzone chwile z poezją ks. Jana Twardowskiego!

Zdjęcia z naszego konkursu zamieszczone poniżej nie są najlepszej jakości technicznej - jakość ustąpiła świątecznemu, ciepłemu, radosnemu nastrojowi.

Ksiądz Twardowski powiedział: "Święta Bożego Narodzenia, to święta w rodzinie - święta dobrych życzeń". Tak życzyliśmy sobie u progu najmilszych świąt.

Agata Kosiak

2009-11-26 Rozstrzygnięcie konkursu literackiego "Różne oblicza emigracji" połączone z wykładem dr Urszuli Gembary "Od emigracji "za chlebem" po emigrację wewnętrzną"

Do II etapu jury zakwalifikowało sześć osób, z powodu choroby jednej z uczestniczek w drugiej turze wzięło udział tylko pięć osób. Każdy z uczestników losował trzy pytania dotyczące znajomości twórczości poetyckiej i biograficznej emigracyjnych twórców. Jury w składzie:

Agata Wojtkowiak - przewodnicząca
Elżbieta Bielska-Kajzer - członek
Alicja Chyżak-Fitas - członek
Jarosław Suski - członek

postanowiło przyznać nagrody następującym osobom:

I nagroda w wysokości 500zł: Moszak Szymon
II nagroda w wysokości 300zł: Kopeć Paweł
III nagroda w wysokości 200zł: Szkoda Magdalena

Z wykładu dr Urszuli Gembary, który był dopełnieniem konkursowego spotkania mogliśmy się sporo dowiedzieć o emigracji nie tylko tej fizycznej ale przede wszystkim o tej wewnętrznej.

Konkurs "Różne oblicza emigracji" został zrealizowany w ramach projektu dofinansowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Agata Wojtkowiak

2009-11-25 Światowy Dzień Misia Pluszowego w Biblusiu

25 listopada ustanowiono w 2002 roku Światowym Dniem Misia Pluszowego. Stało się tak dla upamiętnienia 100 rocznicy "urodzin" pluszowej maskotki. Oznacza to, że misiaki sprawiły wiele radości dzieciakom na całym świecie i na trwałe wpisały się w pejzaż dzieciństwa niemal każdego z nas.

Z tej okazji mieliśmy radość gościć najstarszą grupę przedszkolaków z "Szóstki". Nie obyło się - rzecz jasna - bez głośnego czytania, ale przedtem powitały gości harcerki z 11 DH "Wilki" stosownymi śpiewami i pląsami. Przede wszystkim piosenką o małym misiu, ale też o wielopokoleniowej rodzinie rekinów (przy okazji). Potem dzieci słuchały bajki o Kamilce, która zgubiła swego ulubionego misiaczka. Zostawiła go w samochodzie, przez co miś już nigdy więcej nie chciał spać sam, bez Kamilki, a już z pewnością nie w samochodzie - bo misie bardzo nie lubią być same. Misiowe kolorowanki ucieszyły maluchy szalenie - powstały z nich oryginalne dziełka. Potem była bajka telewizyjna o misiu Paddingtonie, a potem zrobiliśmy sobie mnóstwo pamiątkowych zdjęć z naszym (specjalnie przygortowanym na tę okazję) misiem w czerwonym kubraczku, i dzieci pobiegły na obiadek.. Tak w skrócie minął dzień w bibliotece poświęcony ulubionej maskotce dzieci - pluszowemu misiowi. Mogłabym jeszcze tylko dodać, że obie panie biblioteklarki z Oddziału dla Dzieci zjawiły się z własnymi pluszakami, co dowodzi, że z pewnością każdy onego posiada, tylko nie każdy się do tego przyznaje.

Agata Kosiak

2009-11-25 Dzień Pluszowego Misia - Filia Nr 4

Pod takim hasłem i wzorem ubiegłego roku w naszej Filii w dniu 25 listopada odbyła się uroczystość obchodów urodzin pluszowego misia. Zaproszono na nią najmłodsze dzieci wraz z ich własnymi pluszakami. Towarzyszyły im zarówno babcie, mamy, dziadkowie, jak i tatusiowie. Oprócz krótkiej pogadanki na temat "misiowego" święta, była opowieść o "brzydkim misiu", część konkursowa, na którą dzieci bardzo czekały. Potem mały poczęstunek, wspólne zdjęcia i ... czas szybko minął, trzeba było iść do domu. Do zobaczenia w następnym roku!

Jolanta Rejnuś

2009-11-10 Dwanaście miesięcy w uczuciach - TĘSKNOTA

 O uczuciu zwanym tęsknotą rozmawialiśmy z sześciolatkami z Przedszkola nr 12. Świetnym podłożem do rozmowy było opowiadanie Grzegorza Kasdepke ze zbiorku, pt.: "Tylko bez całowania! Czyli jak sobie radzić z niektórymi emocjami". Była to historia młodej pani, która przyszła do przedszkola, aby opowiadać dzieciom o uczuciach; są przecież różne uczucia: miłość, strach, złość, gniew...a także tęsknota. Pani przyszła z pajacykiem, który był jej pomocnikiem. Co niedziela występował w teatrze dla dzieci, ale w pozostałe dni zgodził się jej pomagać. Pajacyk siedział przy drzwiach i patrzył tęsknym wzrokiem na klamkę (czy się nam to nigdy nie zdarzyło?). Jednemu chłopcu - Bodziowi, przyszło do głowy, że może pajacyk tęskni? - czyli smuci się, że nie jest z rodzicami. Jeśli nie tęskni do rodziców (bo pajacyki przecież nie mają rodziców), to może do kolegów z teatru? I trzeba było wymyślić coś, żeby pajacyka rozweselić. Może pobawić się w to, co lubi? Może w teatr? I to był strzał w dziesiątkę, bo pajacyk zerknął na dzieci z uśmiechem i wszystko się dobrze ułożyło. Najlepiej jest - gdy ktoś tęskni - sprawić mu jakąś przyjemność. Robi się wtedy bardzo, bardzo przyjemnie. I tęsknota szybciej mija. Bo to nie jest najmilsze uczucie.

Agata Kosiak

2009-11-07 DKK dla młodzieży

Z „Bezdomnym ptakiem”, „Czarownicą z Portobello” i dwiema innymi książkami minął nam kolejny, listopadowy już, młodzieżowy klub książki.
Dziewczyny – mówiąc wprost – nie mają czasu, by w miarę regularnie czytać to, co by chciały. Doszłyśmy do wniosku, że niezobowiązująco, w miarę wolnego czasu, odwiedzać będą DKK dla dorosłych.
Kto wie, może wrócimy do naszego klubu, tyle że w formule dla licealistów, a może i studentów?
Popołudnie minęło, jak zwykle, sympatycznie; każdej klubowiczce podobała się inna książka – jak zwykle. O „Bezdomnym ptaku” już pisałyśmy, a Coelho to nie moja bajka (choć podobno „Czarownica...” różni się od pozostałych tytułów tego autora).
Mam nadzieję, że widywać się będziemy z dziewczynami nadal, niemniej szkoła i zajęcia z nią związane są pierwszoplanowe.

Agata Kosiak

2009-10-31 Czytanie Dzieciom: czytał ratownik medyczny Roman Krupa

W ostatnią sobotę listopada gościem Biblusiowego spotkania w ramach cyklu "Nowosolanie czytają dzieciom" był pan Roman Krupa - ratownik medyczny. Spotkanie było wyjątkowo udane. Gość genialnie przeczytał bajki (interpretacja i dykcja na medal), dodając do nich właściwy komentarz fachowy. Dzieciom zaprezentowane zostały: "Kamilka idzie do doktora" oraz "Idziemy do lekarza". Książeczki mówiły o perypetiach związanych z wizytą dzieci u lekarza; brak obiecanego szczepienia ochronnego - jak się okazuje - również może być przyczyną smutku, zwłaszcza gdy obiecana została w zamian miła niespodzianka. Nasz gość przekazał wiele niezbędnych informacji dotyczących zachowania w sytuacji wymagającej pomocy przedmedycznej. Przestrzegał, by dzieci nie telefonowały na pogotowie dla żartu, bo może on kosztować ludzkie życie, gdy karetka nie zdąży do naprawdę potrzebującego. Poza tym dzieci zobaczyły, jak się fachowo wykonuje pierwszą pomoc, czyli ułożenie ofiary wypadku i masaż serca (przydatne w tym były fantomy dorosłego człowieka i niemowlęcia). Na pamiatkę Bibluś otrzymał od gościa miniaturkę ambulansu.

Dziękujemy raz jeszcze panu Romanowi Krupie za niezwykle ujmujące spotkanie i doskonały kontakt z dziećmi.

Agata Kosiak

2009-10-28 "Biblusiowe" odwiedziny czterolatków w Przedszkolu nr 8

 Biblusiowa wizyta u czterolatków, w przedszkolu nr 8, była bardzo konkretna. Dzieci dokładnie obejrzały książki i w "lwiej części" zadeklarowały chęć przyjścia do Biblusia. Co z tej chęci pozostanie - zobaczymy. W każdym razie książki bardzo się spodobały i naprawdę poddane zostały solidnej analizie: od zegara Kubusia Puchatka, po atlas zwierząt dla maluchów. Z czterolatkami rozmawia się już prawie jak z dorosłymi; dzieci są dociekliwe i wymagające. Mamy nadzieję, że wstąpią do Biblusia, nie tylko na chwilę. Życzymy tego sobie, i im - przede wszystkim. Serdeczne zaproszenie już mają.

Agata Kosiak

2009-10-27 Biblusiowe spotkanie autorskie z Ewą Nowak - pedagogiem-terapeutą, autorką powieści dla młodzieży

Genialne! Z życia wzięty, niemalże przez każdego z nas w młodości przeżyty, a nigdy dotąd poważnie nie spenetrowane problem - pomysł na fabułę książki "Bardzo biała wrona", najnowszej pióra Ewy Nowak. Już piszę w czym rzecz. Skąd się biorą pierwsze uczuciowe frustracje dorastających dziewcząt? - oto, proszę: z mało przemyślanych (delikatnie mówiąc) opinii ich chłopców, w których przeglądają się jak w lustrze. Nie zdajemy sobie do końca sprawy, jaki wpływ mają takie pseudo autorytety zakochanych dziewczyn na ich poczucie własnej wartości. Usprawiedliwiają swoje "miłości", nie sądząc nawet, że opinia o którą się rozbijają jest subiektywna, i tak naprawdę mało waży. O co chodzi? - "kocham cię" ALE...twoje nogi są beznadziejne - to jest przemoc emocjonalna . To nie w was -dziewczyny, bądź chłopcy - tkwi feler, tylko w obiekcie zainteresowania.

To było spotkanie autorskie z Ewą Nowak. Miłośnicy twórczości Małgorzaty Musierowicz stają się miłośnikami książek Ewy Nowak. Gość naszego Biblusiowego Dyskusyjnego Klubu Książki, Ewa Nowak przyznaje, że sympatyzuje z literaturą M.M., ze wskazaniem jednakże istotnej różnicy, otóż, znamieniem powieści pani Musierowicz jest smak i zapach wielkopolskiej kuchni, natomiast pani Nowak zawsze zwierzęta - od papugi po psiaka. Podobne są pozytywne wibracje w twórczości obu autorek: ciepło, poszukiwanie wartości rodzinnych, różne ludzko-młodzieżowe, niewyimaginowane kłopoty i kłopotki; w stylu literackim również doszukałabym się pokrewnego, dobrego ducha stworzyciela. Kluczem do młodego odbiorcy-czytelnika jest w obu przypadkach optymizm, wręcz idealizm.

Częste są w książkach Ewy Nowak odniesienia do twórczości Jacka Kaczmarskiego, może dlatego, że jak twierdzi sama autorka pisze książki dla siebie, nie myśli podczas tworzenia o czytelniku. Sprawy bliskie jej samej przystają do świata ludzi młodych, w czym pomaga jej niezabliźniona strużka emocjonalnej niedojrzałości. Stąd z pewnością tak duże zainteresowanie jej twórczością. Myślenie kategoriami młodzieży, jakiś dystans do nudnych problemów dorosłości sprawia, że autorka lubi pisać właśnie dla młodych. Ach, ten łopot serca na widok chłopca w którym się potajemnie podkochiwałyśmy mając naście lat, przelotne spojrzenie podczas szkolnej przerwy - to nie wróci, ale może przyfruwać w najmilszych wspomnieniach. W ogóle warto spróbować żyć tym co najmilsze. I nie brać wszystkiego zbyt dosłownie, bo "Jestem egzemplarz człowieka, A to znaczy - diabli, czyśćcowy i boski." (Jacek Kaczmarski Rozmowa). A, właśnie, zapomniałabym - trzeba ze sobą rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać.

Bardzo udane spotkanie - mądre, sympatyczne. Z żółtymi, słonecznikowymi różami dla wzmocnienia potęgi optymizmu jesienną, nieszczególną pogodą. I młodzież miała z każdą chwilą coraz więcej pytań, uaktywniała się. Dziewczyny i chłopcy - trzeba przeczytać najnowszą "Bardzo białą wronę" (i inne pozycje książkowe tej autorki również polecam).

Życie ludzi jest do siebie bardzo podobne, dlatego wszelkie podobieństwo w książkach Ewy Nowak do prawdziwych osób i sytuacji jest bardzo, bardzo możliwe. Słowem - literatura na faktach, znaczy - prawdziwa.

Agata Kosiak

2009-10-15 Spotkanie autorskie z Krzysztofem Koziołkiem, dziennikarzem i pisarzem

Spotkanie z Krzysztofem Koziołkiem zaczęło się od razu burzliwą dyskusją na tematy teologiczne. To wszystko za sprawą jego nowej powieści pt: "Święta tajemnica", którą autor promował w miejscu jak najbardziej do tego stworzonym czyli w bibliotece. Co takiego jest więc w tej wydanej przez wydawnictwo Kropka i liczącej 288 stron książce, że wywołała ona tak żywe emocje czytelników?

Bohaterem tego dzieła jest ksiądz Sambor, który podczas spowiedzi dowiaduje się od penitenta wstrząsających i makabrycznych wieści. Cała akcja poprowadzona jest w taki sposób, żeby winę zrzucić na niewinnego kapłana, a to wszystko przez tajemnicę sakramentu spowiedzi.

Pytania, jakie zadawali uczestnicy spotkania były związane właśnie z tym faktem - czy naprawdę nie da się zmodyfikować tego sakramentu , aby w pewnych sytuacjach można go było złamać, chroniąc w ten sposób potencjalne ofiary? Czy kapłan , który zdradziłby nazwisko mordercy i przyczynił się do uratowania kolejnych ofiar, byłby dla zwykłych ludzi, kimś niegodnym swojego powołania a Kościół straciłby na zaufaniu wiernych? Obawiam się , że wcale by tak być nie musiało, poza tym życie człowieka jest ważniejsze od wierności prawu, nawet jeżeli jest to prawo boskie. Tak uważa pisząca te słowa i tak uważała większość czytelników. Na pewno warto przemyśleć to wszystko w swoim sercu. Dobrze, że książka Krzysztofa Koziołka nie jest tylko typowym kryminałem na kilka jesiennych popołudniowych godzin, ale daje do myślenia nie tylko teologom.

Agata Wojtkowiak

2009-10-01 W ramach projektu naszej Biblioteki odbył się spektakl teatralny "Trans-Atlantyk" na motywach powieści Gombrowicza w reżyserii Edwarda Gramonta w wykonaniu teatru Terminus a Quo. Spektakl poprzedzony prelekcją dr Anity Kucharskiej-Dziedzic

W Nowosolskim Domu Kultury odbyła się premiera spektaklu "Trans-Atlantyk" na motywach powieści Witolda Gombrowicza. Spektakl poprzedziła prelekcja dr Anity Kucharskiej-Dziedzic na temat Gombrowicza i jego twórczości. Przedsięwzięcie zostało zrealizowane ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Na scenę-statek wchodzi Tłum Emigrantów. Przekrzykują się, szukają swoich miejsc w kajutach, gdzieś ktoś zostawił bagaże, komuś ukradli bilet- samo życie. Kapitan statku ucisza rozwrzeszczaną czeredę i za chwilę na scenie pojawia się sam Gombrowicz w którego znakomicie wcielił się Eliasz Gramont. Gombrowicz po dwudziestu dniach pływania po morzu dociera na statku "Chrobry" do Buenos Aires. Tam dowiaduje się o wybuchu wojny i postanawia zostać w Argentynie. Po odpłynięciu statku padają takie słowa:"Płyńcie do Szaleńca, Wariata waszego św. ach chyba przeklętego, żeby on was skokami, szałami swoimi Męczył, Dręczył, was krwią zalewał, was Męką zamęczał, Dzieci wasze, żony, na Śmierć, na Skonanie sam konając w konaniu swoim Szału swojego was Szalał, Rozszalał!" . Dla wielu są to bluźniercze motywy, ale dla myślących ludzi taka decyzja jest swoistym aktem heroizmu.

Edward Gramont, reżyser spektaklu skoncentrował się na spotkaniu Gombrowicza z Ministrem, Baronem i Cieciszkowskim, dawnym znajomym literata. Minister Feliks Kosiubidzki (Tomasz Rybarczyk) zbywa pisarza kilkoma groszami i chce go odesłać do Rio de Janeiro. Jednak nasz bohater nie pozwala sobą pomiatać, podkreślając w rozmowie z Ministrem swoje nazwisko.

Cieciszkowski (Cezary Molenda) poznaje Gombrowicza z Baronem( Konrad Gramont), który od razu proponuje mu posadę sekretarza.

Tak naprawdę to nikt się z nikim nie potrafi dogadać. Polacy, o których pisze Gombrowicz wciąż się kłócą a Trans- Atlantyk jest w istocie opowieścią oo świecie Polonii argentyńskiej, zasklepionej w narastających latami urazach, animozjach i nie umiejącej się porozumieć nawet w obliczu wielkiej katastrofy, jaką był wybuch wojny we wrześniu 1939r. w dalekiej Ojczyźnie.

Warto przy tym zwrócić uwagę, że przedstawienie jest bardzo kameralne, scenografia bardzo pomysłowa a przy tym symboliczna, zaś aktorzy grają na wysokim poziomie.

Myślę, że reżyserowi udało się stworzyć klimat rodem z Gombrowicza- trochę groteski i spory kawałek dramatu.

Agata Wojtkowiak

2009-09-29 Spotkanie z Marią Czubaszek

W ramach spotkań autorskich pod egidą DKK odbyło się w naszej bibliotece spotkanie z Marią Czubaszek. Znana z audycji radiowych i kabaretów, przyciągneła swoim nazwiskiem mnóstwo osób, które wyśmienicie bawiły się podczas jej gawędy.Cięty dowcip, zmysł obserwacji i spora dawka samokrytycyzmu to cechy, które zjednują wielbicieli tej artystce.W jej godzinnym monologu nie było miejsca na nudę- czytelnicy wybuchając od czasu do czasu salwami śmiechu, słuchali opowieści z życia artystycznego świata z zapartym tchem. Pani Maria opowiadała o swojej pracy w radio, a także o zmianach jakie nastąpiły w polskim kabarecie. Przez to iż politycy przejęli rolę nadwornych błaznów, kabaret zajmuje się obecnie ośmieszaniem konsumpcyjnego stylu życia. Skoro Nelly Rokita twierdzi, iż bezpłodność bierze się z braku międzyludzkiej komunikacji a Weronika Pazura myli perfumy ze zwitkiem banknotów to rzeczywistość zamienia się w variete. Jak już pisałam ta godzina z autorką Niecodziennego blooga zamieniła się w minutę, tak szybko upłynął nam ten czas i może byłaby jeszcze powtórka z rozrywki, gdyby nie to , ze na panią Marię czekał dziennikarz . Nie obyło się oczywiście bez kwiatów i autografów a i pamiątkowe zdjęcia zwieńczyły dzieło.

Agata Wojtkowiak

2009-09-26 Czytanie Dzieciom: czytał leśnik Tomasz Szwaja

  Las jest domkiem, magicznym, dla żyjących tam stworzeń. Książeczkę "Magiczny las" przeczytał - na pierwszym po wakacjach spotkaniu z cyklu "Nowosolanie czytają dzieciom" - leśnik, inżynier nadzoru, pan Tomasz Szwaja. Nie dość, że przeczytał, to jeszcze opowiedział mnóstwo ciekawostek. Wyjaśnił, że leśnicy zajmują się leśną roślinnością, natomiast opieką nad zwierzętami w lesie w dużej mierze myśliwi; choinka, to nie nazwa drzewa, lecz wdzięczna ozdoba bożonarodzeniowa, itd. Spotkanie zaliczyć należy do niezwykle dynamicznych - starsze dzieci pytały, a najmłodsze dokazywały. Jesteśmy zbudowani i uradowani, że zawitało do nas tylu młodych czytelników wraz z rodzicami, i że było wśród nich tak wiele "nowych twarzy". Po czytaniu i rozmowie przyszedł czas na zagadki przyrodnicze - dzieci z największa ochotą w nich uczestniczyły (nasze "drzewo marzeń" na potrzeby spotkania zamieniło się w "drzewo pełne niespodzianek").

Serdecznie dziękujemy naszemu Gościowi i wszystkim dzieciom za przybycie. Zapraszamy dzieci z rodzicami do poznawania jesiennego lasu oraz - oczywiście - na kolejne czytanie w samo południe, w ostatnią sobotę października.

Agata Kosiak

2009-09-17 Widowisko literackie "Wolność i chleb, czyli czego szukali polscy emigranci..."Prezentacja na temat emigracji-mgr Jarosław Suski oraz minispektakl w wykonaniu uczniów kl. II b LO

Niełatwą miał drogę do chleba i wolności ówczesny polski emigrant. Najpierw musiał zakupić bilet na parowiec, a oszukanych biletow było mnóstwo. Sprawę trzeba było więc rozważnie potraktować, a do tego dylematy-co wziąć ze sobą w tę podróż życia.Na pewno nie świecącą czapkę z daszkiem, bo to obciach i w ogóle od razu by było widać, że człek jest nietamtejszy. Kapelusz, oprócz niego dobra polska kiełbasa, kwarta gorzałki i możemy wchodzić na pokład okrętu.

        O takich praktycznych rzeczach pisali emigranci do swoich rodzin. Wysyłali zdjęcia, na których gołym okiem było widać jak im się dobrze powodzi- nieskazitelne ubranie, wysokiej klasy obuwie i cygaro to niechybnie oznaki dobrostanu jakie oferowała (oczywiście nie wszystkim) XIX-wieczna Ameryka.

Jarosław Suski z takich właśnie barwnych szczegołów i faktów stworzył swój wykład i prezentację, które mogliśmy zobaczyć w siedzibie nowosolskiego Muzeum.

Oprócz tej ciekawej prelekcji mogliśmy posłuchać listów emigrantów w interpretacji uczniów z Liceum Ogółnokształcącego.

Agata Wojtkowiak


543361
Dzisiaj
W tym tygodniu
W tym miesiącu
82
7052
15517